- Ravdahelius! -
krzyknęłam na cały głos, kierując ręce w stronę Severyna.
Mężczyzna odwrócił
się w moją stronę, a błysk światła, które towarzyszyło mojemu zaklęciu, oślepił
go. Zasłonił dłonią twarz, po czym zaklęcie ugodziło go prosto w klatkę
piersiową. Usłyszałam jego przeraźliwy krzyk, kiedy upadał. Miałam nadzieję, że
nie wyjdzie z tego cało. Szybko skierowałam się w stronę Fontanny, aby pomóc
Melissie. Udało jej się wydostać na powierzchnię, jednak przytrzymywała się
resztkami sił. Kaszlała, wypluwając truciznę. Podałam jej dłonie i pomogłam
wyjść na zewnątrz. Klęczała na posadzce, a ja trzymałam swoją dłoń na jej
ramieniu, czekając aż wykrztusi całą wodę i jej oddech uspokoi się. W
międzyczasie spojrzałam na leżącego Severyna. Ani drgnął. Czyżbym... naprawdę
pokonała go? Byłam ciekawa jak zareguje na to Melissa i czy jej pamięć wróciła.
- Już dobrze. -
usłyszałam cichy głos kobiety. - Dziękuję Cornelio.
Poczułam ciepło w
żołądku.
- Połknęłaś truciznę?
- zapytałam. Ręce trzęsły mi się.
- Trudno by było tego
nie zrobić. Prawie się w niej utopiłam. - odparła oschle.
Westchnęłam. Skoro do
jej organizmu dostała się kolejna dawka trucizny, pamięć musiała jej wrócić.
- Pamiętasz...
- Tak. - nie zdążyłam
dokończyć pytania, gdy Melissa przerwała mi.
- Znów czytasz mi w
myślach.
- Oczywiście.
- Oczywiście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz