poniedziałek, 13 czerwca 2016

Po drugiej stronie lustra - Cześć 15




- Cornelio!
- Gdzieś ty była!?
Dziewczyny powitały mnie, kiedy weszłam do pokoju w brudnej sukience, z worami pod oczami, rozczochrana i zapłakana.
- Co się z tobą stało? - Camile wypuściła mnie z objęć.
- To długa historia. - odparłam.
- Z pewnością długa! Nie było cię prawie dwa dni! - oburzyła się Kate.
- Przepraszam, jestem zmęczona. Wszystko wam opowiem, tylko nie teraz. Chciałabym przebrać się w coś czystego, umyć i zjeść.
- Dobrze. Przyniesiemy ci coś z kolacji, bo właśnie miałyśmy schodzić na dół.
- Dziękuję.
Dziewczyny wyszły, a ja przebrałam się w prostą, oliwkową sukienkę na ramiączkach.
Umyłam twarz wodą z miednicy, która stała na półce obok łóżka Kate i rozczesałam włosy. Nie chciałam wychodzić z pokoju i spotkać inne uczennice, które z pewności wypytywałyby bardziej natrętnie niż moje współlokatorki. Byłam ciekawa, jak bardzo oczerniające mnie plotki krążyły po szkole. Już słyszałam w głowie " To bardzo dziwne, że akurat Cornelia i panna Melissa wyjechały w tym samym czasie" albo " Podejrzany zbieg okoliczności". Miałam nadzieję, że dyrektorka, która wiedziała o naszym wyjeździe, uratuje mnie z tej sytuacji. Chciałam iść do niej jutro z rana, ponieważ wolałam nie pokazywać się dzisiaj na zewnątrz. Byłam w zbyt opłakanym stanie. Dosłownie.
Kiedy dziewczyny wróciły z kolacji, zastały mnie śpiącą. Dopiero następnego dnia, przed wyściem do szkoły, opowiedziałam im wszystko, co mi się przytrafiło. Stwierdziły, że koniecznie powinnam iść z tym do Panny Margaret i poprosić ją o pomoc. Powiedziały mi, że nauczyciele nie pytali o moją nieobecność, ponieważ zostali poinformowani, że wyjechałam w rodzinnej sprawie, co właściwie było prawdą.
Na pierwszej lekcji mieliśmy zielarsto. Nie skupiałam się na niczym, co mówiła nauczycielka i nic do mnie nie docierało. Odliczałam czas do końca zajęć, które mijały mi bardzo wolno. Chciałam jak najprędzej porozmawiać z dyrektorką.
Kiedy oczekiwany przeze mnie moment nastał, pobiegłam szybko do jej gabinetu. Zapukałam i słysząc "proszę" weszłam do środka.
- Cornelio! Gdzie jest Melissa? Nie przyszła do mnie wczoraj, kiedy wróciłyście. I jak podróż? - zapytała, uśmiechnięta i pełna entuzjazmu.
- Jest pewien kłopot. - powiedziałam, skrzywiając się.
- Jaki?
Wyjaśniłam jej wszystko od momentu postrzału. Pominęłam jednak kwestię naszych bliskich relacji.
- Zastanawia mnie tylko, kto mógł to zrobić. - kobieta zamyśliła się.
- Ale jak to możliwe, że strzała przeleciała przez portal? Po drugiej stronie była moja mama, która z pewnością powiedziałaby mi o tym, kiedy wróciłam po pomoc.
- Oczywiście, że było to możliwe. Portal prowadzi jeszcze do jednego miejsca. Ukrytego głęboko pod ziemią. Można się tam dostać przez Labirynt Schodów i Korytarzy. W samym jego centrum znajduje się Trująca Fontanna. - kobieta znów zamyśliła się. Wstała z krzesła i oparła się o parapet. - Przecież to jest siedziba Severyna!
- Kim jest ten Severyn? - zapytałam.
- Bratem Melissy! Znienawidzonym bratem. Toczą ze sobą wojnę od wielu lat. Wszystko zaczęło się już w czasach szkolnych, kiedy uczęszczali razem do St. George. Severyn posiadł ogromną magię, kto wie czy nie jest silniejsza od Melissy...
- Dlaczego to on miałby ją postrzelić? Co by mu to dało, że straciła pamięć? - wypytywałam coraz bardziej ciekawa historii.
- Odebrał jej szczęście i znów stała się pochmurną kobietą.
- Skąd wiedział... Skąd Pani wie...
- Ja wiem wszystko, co dzieje się w tej szkole, Cornelio. On ma swoich szpiegów. Nikt nie wie, kim są. To może być dosłownie KAŻDY. Sprzedawca w miastowym sklepiku, uczeń naszej szkoły. Nigdy nie wiadomo. Dlatego musimy uważać komu ufamy.
- Co można zrobić, żeby odzyskać pamięć Melissy? - zapytałam, odbiegając lekko od tematu.
- Jestem pewna, że trucizna, która była na strzale, pochodziła z jego fontanny. Nie została wypłukana przez leki, które podała jej ta elfka. Od postrzału minął niecały dzień?
- Wydaje mi się, że już minęła doba. - odparłam.
- W ciągu 72 godzin, można uratować utraconą pamięć. Melissa musiałaby tylko wypić trochę wody z Trującej Fontanny. Sprawiłoby to, że podana wcześniej dawka "wypłuka" kolejną, przy czym sama straci na działaniu i wyparuje. Wtedy pamięć wróci.
- Skąd weźmiemy tę wodę?
- Melissa musi "przypadkiem" udać się do Labiryntu Schodów i Korytarzy. Już ja o to zadbam. - Dyrektorka uśmiechnęła się szyderczo.
- Jeśli tam pójdzie, skąd będzie pani miała pewność, że ten jej brat, nie zrobi jej większej krzywdy? I czy na pewno wypije wodę?
- Pomożesz mi w tym. - uśmiech nie znikał z jej twarzy.
Kiedy dyrektorka wtajemniczyła mnie w swój plan, nie wiedziałam jak mam jej dziękować. Odparła, że największym darem wdzięczności będzie, jeśli po prostu wykonam to zadanie. Wierzyła we mnie.
Następnego dnia mieliśmy zastępstwo na lekcji obrony. Melissa nie mogła przyjść, z wiadomych powodów. Dostała list od swojego brata, który wezwał ją do swojego Labiryntu z "ważnych przyczyn". Przygotowywała się zatem i nie mogła prowadzić naszej lekcji. Zastąpiła ją Panna Margaret, która zwolniła mnie z kolejnych zajęć, abym mogła śledzić Melissę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz