Wzięłam kąpiel w nowoczesnej łazience. Z kabiny prysznicowej, bo tak to się nazywało, leciała gorąca woda. Nie mogłam się nacieszyć tym momentem. Umyłam się w mydle z plastikowego pudełeczka, które bardzo pięknie pachniało. Owinięta białym, puszystym ręcznikiem, wyszłam z łazienki. Melissa stała przy oknie i podziwiała widoki miasta. Wszędzie paliły się światła, co wyglądało niesamowicie.
- Chyba nie mam ubrań
do spania. - uśmiechnęłam się nieśmiało. Chciałam, aby Melissa coś mi
wyczarowała.
Kobieta odeszła od
okna i zbliżyła się do mnie.
- A może wcale nie
będą ci potrzebne? - spojrzała na mnie wzrokiem tajemniczej nauczycielki od
obrony przed czarną magią. Przypomniały mi się pierwsze dni w St. George, kiedy
to nie znałam wcale jej drugiego oblicza. Od początku mnie fascynowała. Lubiłam
to, że jako jedna z nielicznych znam jej drugą stronę. Podobały mi się jednak obie.
Melissa delikatnie
przejechała dłonią po moim ramieniu. Moje serce momentalnie zabiło szybciej.
- Jedyne miejsce
gdzie nie musimy się ukrywać... - szepnęła, patrząc mi prosto w oczy i powoli
zbliżając swoją twarz do mojej. Byłam trochę przerażona, ale wszystko cokolwiek
bym pomyślała, Melissa wiedziała.
- Nie bój się. -
musnęła lekko moje wargi. Czułam, jak ciepłe dreszcze, rozchodzą się po całym
moim ciele. Po chwili pstryknęła palcami, a zasłony rozsunęły się na oknie. W
pomieszczeniu zapadła prawie całkowita ciemność. Jedynie lampka nocna, świeciła
się na szafce przy łóżku, do którego Melissa pociągnęła mnie za sobą.
Zatrzymała się przed nim i pogłaskała dłonią mój policzek, patrząc z uśmiechem
i błyskiem w oczach. Hipnoza. Niesamowite. Nigdy nie doświadczyłam czegoś
podobnego. Nigdy nikt nie sprawił swoją osobą, że zatapiałam się w czyimś
obliczu.
- Jesteś naprawdę
piękna. - powiedziała swoim dokładnym i ciepłym tonem głosu.
- Cieszę się, że tak
sądzisz. - uśmiechnęłam się nieśmiało, lecz w środku nabierałam pewności siebie.
Odgaręłam dłonią kosmyk włosów z twarzy Melissy i zbliżyłam swoje usta do jej. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Znów przeszył mnie ciepły dreszcz. Poczułam dłoń obejmującą mnie w pasie. Odwzajemniła pocałunek, który przepełniony namiętnością i czułością, w mojej głowie trwał wiecznie. Nie chciałam tego przerywać, jednak nagle Melissa odsunęła się i spojrzała na mnie ponownie. Chciałam się odezwać, ale wyprzedziła mnie.
Odgaręłam dłonią kosmyk włosów z twarzy Melissy i zbliżyłam swoje usta do jej. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Znów przeszył mnie ciepły dreszcz. Poczułam dłoń obejmującą mnie w pasie. Odwzajemniła pocałunek, który przepełniony namiętnością i czułością, w mojej głowie trwał wiecznie. Nie chciałam tego przerywać, jednak nagle Melissa odsunęła się i spojrzała na mnie ponownie. Chciałam się odezwać, ale wyprzedziła mnie.
Zaczęłam obawiać
się,że to może nie skończyć się tak, jakbym chciała. Spojrzałam na swoje drżące
ręce. Zaczęłam denerwować się w obawie przed tym, co może powiedzieć. Od razu
przewidywałam najgorsze.
- Spokojnie. -
położyła dłoń na mojej klatce piersiowej i uśmiechnęła się. - Nic złego się nie
dzieje. - niby się uspokoiłam, ale czując jej dłoń na swoim ciele, to tak jak
czuć dotyk anioła.
- Dzieje się to za szybko, ale nie potrafię
tego zatrzymać. - powiedziała patrząc mi głęboko w oczy.
- Ja też nie. -
odparłam, lekko przestraszona, lecz zaczynałam się uspakajać.
Znów zbliżyła się do mnie i poczułam smak jej ust. Były delikatne i miękkie. Na początku byłam lekko spięta. Kobieta zrzuciła ze mnie ręcznik, stałam naga. Opuszkami palców wędrowała po moich ramionach, następnie ujęła moją dłoń i pocałowała ją, patrząc mi w oczy. Serce waliło mi jak szalone, a jednocześnie czułam się maksymalnie odprężona. Melissa kontynowała zwiedzanie mojego ciała, dotknęla kciukiem moich warg i zsuwała rękę coraz niżej, po szyji i klatce piersiowej. Lekko musnęła moich piersi, nie zatrzymując dłoni i schodząc niżej do brzucha. Objęła moją talię po czym zrobiła kilka kroków i stanęła za mną. Zaczeła składać delikatne pocałunki na moich ramionach i łopatkach, zbliżając się do szyji i sprawiając, że poczułam coraz większe dreszcze. Jej dłonie cały czas spacerowały po mojej skórze, a ja oddawałam się im i nie chciałam, aby w żadnym wypadku ten dotyk ustąpił. Melissa znów stanęła na przeciwko mnie. Splotła swoje dłonie z moimi i pochyliła się nade mną, a ja lekko opadłam plecami na miękkie, ogromne łóżko. Czułam napięcie, które z każdą sekundą rosło. Stojąc na wprost mnie, jednym ruchem dłoni zsłunęła ramiączka koszuli nocnej, która delikatnie opadła na ziemię. Ujrzałam jej piękne, perfekcyjne ciało. Położyła się obok mnie i zaczęła składałać pocałunki na moim obojczyku i szyi. Ciepłe dreszcze przeszywały moje ciało. Postanowiłam przejąć na chwilę dowodzenie i ciężarem swojego ciała zmusiłam ją do położenia się na plecach. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy. Odgarnęłam włosy na bok i pochyliłam się nad jej ustami. Od pierwszego pocałunku pokochałam to uczucie. Spotkanie naszych ust było jak teleportacja do cudownej krainy. Czułam jej dłonie na swoich plecach i talii. Wszystko w niej było takie delikatne, perfekcyjne. Każdy dotyk był niczym muśnięcie piórkiem, powodujące dreszcz. Pod naciskiem kobiety, przeturlałyśmy się i teraz to ja leżałam na plecach, a czarnowłosa znów przejęła kontrolę. Musnęła delikatnie moich ust, po czym stopniowo obsypywała pocałunkami coraz niższa partie mojego ciała. Dotarła do dolnej części bielizny. Jęknęłam. Przyległyśmy do siebie całym ciałem, zatapiając się w otchłani magicznych pocałunków. Przechodziły mnie miłe dreszcze. Melissa znów zaczęła składać swoje pocałunki coraz to niżej na moim ciele, a ja wiłam się na łóżku. Wtopiłam dłonie w jej delikatne, czarne włosy, kiedy dotarła do mojej kobiecości i zwinnymi ruchami języka sprawiła, że poczułam jak rozpadam się na kawałeczki. Silny dreszcz opanował całe moje ciało, uniosłam biodra pod jego wpływem, wbijając paznokcie w łóżko. Wydałam z siebie stłumiony dźwięk. Melissa przerwała, pocałowała mnie delikatnie w wewnętrzną część uda i położyła się obok mnie. Odchyliłam głowę w jej stronę, kochałam zapach jej skóry, jej delikatnych jak aksamit włosów... Pocałowałam ją w czoło, starając się uspokoić oddech. Leżałyśmy tak chwilę, patrząc w sufit. Melissa wędrowała palcami po mojej klatce piersiowej, co budowało we mnie ponownie napięcie. Złapałam ję za nadgarstek i odepchnęłam lekko, po chwili już pochylałam się nad szyją kobiety. Poczułam na policzku jej przyspieszony oddech. Nie byłam do końca pewna moich kolejnych ruchów, ale starałam się powtórzyć to, w jaki sposób postępowała Melissa. Zaczęłam składać pocałunki od szyji schodząc w dół. Delektowałam się każdym fragmentem jej ciała. Pragnęłam doprowadzić Melissę do rozkoszy.
Znów zbliżyła się do mnie i poczułam smak jej ust. Były delikatne i miękkie. Na początku byłam lekko spięta. Kobieta zrzuciła ze mnie ręcznik, stałam naga. Opuszkami palców wędrowała po moich ramionach, następnie ujęła moją dłoń i pocałowała ją, patrząc mi w oczy. Serce waliło mi jak szalone, a jednocześnie czułam się maksymalnie odprężona. Melissa kontynowała zwiedzanie mojego ciała, dotknęla kciukiem moich warg i zsuwała rękę coraz niżej, po szyji i klatce piersiowej. Lekko musnęła moich piersi, nie zatrzymując dłoni i schodząc niżej do brzucha. Objęła moją talię po czym zrobiła kilka kroków i stanęła za mną. Zaczeła składać delikatne pocałunki na moich ramionach i łopatkach, zbliżając się do szyji i sprawiając, że poczułam coraz większe dreszcze. Jej dłonie cały czas spacerowały po mojej skórze, a ja oddawałam się im i nie chciałam, aby w żadnym wypadku ten dotyk ustąpił. Melissa znów stanęła na przeciwko mnie. Splotła swoje dłonie z moimi i pochyliła się nade mną, a ja lekko opadłam plecami na miękkie, ogromne łóżko. Czułam napięcie, które z każdą sekundą rosło. Stojąc na wprost mnie, jednym ruchem dłoni zsłunęła ramiączka koszuli nocnej, która delikatnie opadła na ziemię. Ujrzałam jej piękne, perfekcyjne ciało. Położyła się obok mnie i zaczęła składałać pocałunki na moim obojczyku i szyi. Ciepłe dreszcze przeszywały moje ciało. Postanowiłam przejąć na chwilę dowodzenie i ciężarem swojego ciała zmusiłam ją do położenia się na plecach. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy. Odgarnęłam włosy na bok i pochyliłam się nad jej ustami. Od pierwszego pocałunku pokochałam to uczucie. Spotkanie naszych ust było jak teleportacja do cudownej krainy. Czułam jej dłonie na swoich plecach i talii. Wszystko w niej było takie delikatne, perfekcyjne. Każdy dotyk był niczym muśnięcie piórkiem, powodujące dreszcz. Pod naciskiem kobiety, przeturlałyśmy się i teraz to ja leżałam na plecach, a czarnowłosa znów przejęła kontrolę. Musnęła delikatnie moich ust, po czym stopniowo obsypywała pocałunkami coraz niższa partie mojego ciała. Dotarła do dolnej części bielizny. Jęknęłam. Przyległyśmy do siebie całym ciałem, zatapiając się w otchłani magicznych pocałunków. Przechodziły mnie miłe dreszcze. Melissa znów zaczęła składać swoje pocałunki coraz to niżej na moim ciele, a ja wiłam się na łóżku. Wtopiłam dłonie w jej delikatne, czarne włosy, kiedy dotarła do mojej kobiecości i zwinnymi ruchami języka sprawiła, że poczułam jak rozpadam się na kawałeczki. Silny dreszcz opanował całe moje ciało, uniosłam biodra pod jego wpływem, wbijając paznokcie w łóżko. Wydałam z siebie stłumiony dźwięk. Melissa przerwała, pocałowała mnie delikatnie w wewnętrzną część uda i położyła się obok mnie. Odchyliłam głowę w jej stronę, kochałam zapach jej skóry, jej delikatnych jak aksamit włosów... Pocałowałam ją w czoło, starając się uspokoić oddech. Leżałyśmy tak chwilę, patrząc w sufit. Melissa wędrowała palcami po mojej klatce piersiowej, co budowało we mnie ponownie napięcie. Złapałam ję za nadgarstek i odepchnęłam lekko, po chwili już pochylałam się nad szyją kobiety. Poczułam na policzku jej przyspieszony oddech. Nie byłam do końca pewna moich kolejnych ruchów, ale starałam się powtórzyć to, w jaki sposób postępowała Melissa. Zaczęłam składać pocałunki od szyji schodząc w dół. Delektowałam się każdym fragmentem jej ciała. Pragnęłam doprowadzić Melissę do rozkoszy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz